Wyobraź sobie wojnę która trwa ponad trzy wieki — i w której nie pada ani jeden strzał, nikt nie ginie, a większość uczestników po prostu o niej zapomina. Brzmi jak scenariusz komedii? A jednak to historia jak najbardziej prawdziwa. Holandia i Wyspy Scilly prowadziły wojnę przez 335 lat — od 1651 do 1986 roku. Pokój podpisano dopiero gdy pewien lokalny historyk przypadkiem sprawdził stare dokumenty.

Skąd w ogóle wzięła się ta wojna?

© Pexels.com

Żeby zrozumieć jak doszło do tej absurdalnej sytuacji, trzeba cofnąć się do lat 40. XVII wieku. Anglia pogrążona była wówczas w wojnie domowej — po jednej stronie stali Rojaliści wierni królowi Karolowi I, po drugiej Parlamentarzyści pod wodzą Olivera Cromwella. Holandia przez lata wspierała Rojalistów, jednak w miarę jak szala zwycięstwa przechylała się na stronę Cromwella, Holendrzy zaczęli dyskretnie zmieniać sympatie.

Rojaliści byli tym oczywiście wściekli. Ich flota, zepchnięta do defensywy, zaczęła napadać na holenderskie statki handlowe przepływające przez Kanał La Manche. Baza wypadowa? Wyspy Scilly — mały archipelag pięciu zamieszkanych wysp i dziesiątek skalistych wysepek leżący u południowo-zachodniego wybrzeża Anglii, w odległości zaledwie 45 kilometrów od półwyspu Kornwalii.

Wypowiedzenie wojny którego nikt nie zauważył

Wiosną 1651 roku holenderska flota pod dowództwem admirała Maartena Tromp przybyła na wody wokół Wysp Scilly z żądaniem odszkodowania za straty poniesione przez holenderskich kupców. Rojaliści odmówili. Tromp wypowiedział więc Wyspom Scilly wojnę — i odpłynął.

Kilka tygodni później Rojaliści na Wyspach Scilly poddali się wojskom parlamentarnym admirała Roberta Blake’a. Holenderska flota, widząc że zagrożenie minęło, również odpłynęła — nie oddając ani jednego strzału. Problem polegał na tym, że nikt nie zadał sobie trudu, żeby formalnie zakończyć wojnę. Wypowiedzenie Trompa tyczyło się wyłącznie Wysp Scilly — nie całej Anglii — i w chaosie angielskiej wojny domowej po prostu przepadło w dokumentach.

335 lat zapomnianej wojny

Przez kolejne trzy i pół wieku nikt — ani po stronie holenderskiej, ani na Wyspach Scilly — nie pamiętał o tym że formalnie trwa między nimi stan wojny. Mieszkańcy archipelagu spokojnie łowili ryby, uprawiali rolę i przyjmowali turystów. Holandia skupiona była na własnej polityce i handlu. Świat toczył się dalej, a zapomniana deklaracja wojenna spokojnie kurzyła się w holenderskich archiwach.

Lokalna legenda głosiła wprawdzie, że wyspy są nadal technicznie w stanie wojny z Holandią — ale nikt nie traktował tego poważnie. Przez dziesiątki lat mieszkańcy opowiadali tę historię jako zabawną anegdotę, nie zdając sobie sprawy, że mogła być prawdą.

Historyk który odkrył wojnę — i ją zakończył

Przełom nastąpił w 1985 roku. Roy Duncan, lokalny historyk i przewodniczący Rady Wysp Scilly, postanowił zbadać tę legendę. Napisał list do Ambasady Holandii w Londynie, pytając czy istnieje jakikolwiek dokument potwierdzający stan wojny.

Odpowiedź zaskoczyła chyba samego Duncana. Pracownicy ambasady sprawdzili archiwa i odkryli, że legenda była w pełni prawdziwa — żaden traktat pokojowy nigdy nie został podpisany. Holandia i Wyspy Scilly znajdowały się formalnie w stanie wojny od 1651 roku.

Duncan zaprosił holenderskiego ambasadora w Wielkiej Brytanii, Jonkheera Reina Huydecopera, na Wyspy Scilly. Ten przybył 17 kwietnia 1986 roku i podpisał oficjalny traktat pokojowy kończący 335-letni konflikt. Na koniec ceremonii Huydecoper zażartował, że przez te wszystkie lata mieszkańcom Wysp Scilly musiało być „przerażająco świadomość, że w każdej chwili możemy zaatakować.”

Najdłuższa i najbardziej bezkrwawa wojna w historii

Wojna 335-letnia przeszła do historii jako najdłuższy konflikt zbrojny w dziejach ludzkości — i jednocześnie absolutnie najbardziej bezkrwawy. Przez cały czas jej trwania nie padł ani jeden strzał, nie zginął ani jeden człowiek, nie doszło do żadnej bitwy ani nawet incydentu. Przez trzy i pół wieku obie strony po prostu o niej nie wiedziały.

Historycy spierają się zresztą, czy w ogóle można mówić o „wojnie” — admirał Tromp prawdopodobnie nie miał formalnego upoważnienia od holenderskiego rządu do wypowiadania wojen. Jednak dyplomatyczna rzeczywistość jest taka, że żaden dokument kończący ten konflikt nigdy nie istniał — aż do 1986 roku.

Dla porównania: angielsko-zanzibarskiej wojnie w artykule na scrolla.pl poświęciliśmy osobny tekst — trwała zaledwie 38 minut i jest najkrótszą wojną w historii. Zestawienie tych dwóch konfliktów pokazuje jak nieprzewidywalna potrafi być historia — od trzydziestu ośmiu minut do trzystu trzydziestu pięciu lat.

Co z tym zrobić? Lekcja z absurdalnej historii

Historia tej zapomnianej wojny jest fascynująca nie tylko dlatego, że jest absurdalna. Pokazuje jak łatwo wielkie i poważne dokumenty — traktaty, deklaracje, umowy — mogą po prostu zaginąć w chaosie historii. Jeden admirał wypowiada wojnę małym wyspom, odpływa, a nikt przez trzy i pół wieku nie sprawdza czy ktoś podpisał pokój.

Wyspy Scilly do dziś kultywują pamięć o tej absurdalnej wojnie — i o jej równie absurdalnym zakończeniu. Rocznie przyjeżdżają tu tysiące turystów, a „najdłuższa bezkrwawa wojna w historii” jest jedną z najchętniej opowiadanych lokalnych legend. Tyle że tym razem w pełni potwierdzoną dokumentami.

A Wy — znaliście tę historię wcześniej? Napiszcie w komentarzach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *