Shane Burcaw od urodzenia choruje na rdzeniowy zanik mięśni i od drugiego roku życia porusza się na wózku inwalidzkim. Hannah jest w pełni sprawna fizycznie. Para poznała się przez internet, wzięła ślub i prowadzi wspólny kanał na YouTube obserwowany przez niemal milion osób. Ich historia jest prosta — i właśnie dlatego tak bardzo drażni tych, którzy nie potrafią jej zrozumieć.
Poznali się przez internet — i od razu wiedzieli
Shane Burcaw urodził się z rdzeniowym zanikiem mięśni — chorobą genetyczną, która stopniowo osłabia mięśnie całego ciała. Jako dwulatek trafił na wózek inwalidzki, który od tamtej pory jest nieodłączną częścią jego codzienności. Mimo choroby Shane od lat prowadził aktywne życie — pisał bloga, udzielał wywiadów i otwarcie mówił o swoich doświadczeniach. To właśnie przez internet poznał Hannah. Para szybko odkryła, że mają ze sobą więcej wspólnego niż mogłoby się wydawać z zewnątrz. Po kilku latach związku wzięli ślub.
Hejt zaczął się niemal od razu
Gdy para zaczęła pojawiać się publicznie — w mediach społecznościowych, na zdjęciach, później w filmach — pojawiły się komentarze. Część ludzi nie mogła lub nie chciała uwierzyć, że Hannah jest w związku z Shanem z miłości. Pojawiały się sugestie, że opiekuje się nim zawodowo, że robi to dla pieniędzy albo dla rozgłosu. Shane i Hannah mogli zignorować te głosy i żyć po swojemu. Zamiast tego wybrali inne wyjście: założyli kanał na YouTube i postanowili pokazać, jak wygląda ich życie naprawdę.
Prawie milion subskrybentów — i zmienione poglądy
Kanał Burcawów zdobył niemal milion subskrybentów. W komentarzach pojawiają się osoby, które przyznają wprost: zaczynałem od hejtu, skończyłem na przeprosinach. Para nie robi z siebie bohaterów — pokazuje zwykłe życie z jego codziennymi wyzwaniami, śmiesznymi momentami i poważnymi rozmowami. I właśnie ta zwykłość okazała się najbardziej przekonująca.
Zwykłe małżeństwo — ze wszystkimi tego konsekwencjami
Hannah i Shane nie przedstawiają swojego związku jako bajki. Kłócą się — czasem ostro. Mają różne zdania. Shane przyznaje z rozbrajającą szczerością, że Hannah potrafi postawić na swoim i że często to ona wygrywa spory. To właśnie ta normalność — kłótnie, kompromisy, codzienne drobiazgi — sprawia, że ich historia jest wiarygodna. Nie potrzebują niepełnosprawności Shane’a jako punktu wyjścia do opowieści o miłości. Potrzebują jej tyle samo co każde inne małżeństwo: wzajemnego szacunku, poczucia humoru i chęci bycia razem każdego dnia.
Shane powiedział kiedyś, że po raz pierwszy w życiu nie czuje się dla kogoś ciężarem. To zdanie mówi o ich związku więcej niż jakakolwiek liczba subskrybentów.
Znacie historię Burcawów? Co sądzicie o tym, jak radzą sobie z hejtem? Piszcie w komentarzach.

