Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w styczniu 2026 roku 9 002,47 zł brutto — to wzrost o 6,1 proc. rok do roku. Po raz pierwszy w historii średnia pensja przekroczyła granicę dziewięciu tysięcy złotych.
Średnia czy mediana — co tak naprawdę mówi o zarobkach Polaków?
Liczba robi wrażenie, ale warto wiedzieć, co tak naprawdę oznacza. Przeciętne wynagrodzenie to średnia arytmetyczna — mocno zawyżana przez osoby z najwyższymi dochodami. Wyobraź sobie dziesięciu pracowników: dziewięciu zarabia po 5 000 zł, a jeden prezes — 50 000 zł. Średnia wynosi 9 500 zł, ale dziewięciu na dziesięciu pracowników nie widzi tych pieniędzy na oczy.
Lepszym miernikiem rzeczywistych zarobków większości Polaków jest mediana, która według danych GUS wynosi około 7 145 zł brutto. Oznacza to, że co drugi zatrudniony zarabia mniej niż ta kwota. Różnica między średnią (9 002 zł) a medianą (7 145 zł) — blisko 2 000 zł — pokazuje jak bardzo górna część rozkładu zarobków zawyża statystyki.
Ogromne różnice między branżami
Różnice między branżami są ogromne. W sektorze IT i telekomunikacji średnie wynagrodzenia regularnie przekraczają 15–20 tys. zł brutto. Finanse i ubezpieczenia to kolejna branża z wyraźnie ponadprzeciętnymi zarobkami. Na przeciwległym biegunie znajdują się gastronomia, handel detaliczny i usługi osobiste, gdzie pensje często oscylują wokół płacy minimalnej.
Warto przy tym wiedzieć, że płaca minimalna w 2026 roku wynosi 4 806 zł brutto (wzrost o 140 zł względem 2025 roku, kiedy wynosiła 4 666 zł). Na rękę pracownik otrzymuje z tego około 3 606 zł netto. Dla kogoś zarabiającego minimalną krajową, średnia pensja wynosząca 9 002 zł to niemal inna planeta.
Dlaczego pensje rosną — i co z tego wynika
Wzrost wynagrodzeń w Polsce trwa od kilku lat i ma dwa główne motory: rosnące koszty życia, które wymuszają podwyżki, oraz niedobór pracowników w wielu branżach, który daje zatrudnionym silniejszą pozycję negocjacyjną. To dobra wiadomość — ale ma swój rewers.
Wyższe pensje nie zawsze oznaczają wyższą siłę nabywczą. Ceny mieszkań w największych miastach wzrosły w ostatnich latach o kilkadziesiąt procent, rachunki za energię pozostają wysokie, a koszyk zakupów w sklepie jest wyraźnie droższy niż trzy czy cztery lata temu. Dla wielu Polaków podwyżka jest więc w dużej mierze zjadana przez inflację — realna siła nabywcza rośnie wolniej niż wskazywałyby liczby.
Jak wyglądamy na tle Europy?
Dla pełnego obrazu warto spojrzeć na zarobki w Polsce przez pryzmat europejski. Średnie wynagrodzenie w Polsce nadal jest niższe niż w Niemczech (ok. 4 500 euro brutto miesięcznie), Francji czy krajach Beneluksu. Wyraźnie wyższe jest natomiast niż na Węgrzech, w Rumunii czy Bułgarii.
Warto jednak pamiętać, że porównanie samych kwot brutto bez uwzględnienia kosztów życia może wprowadzać w błąd. Polska nadal jest krajem, gdzie życie jest tańsze niż w Europie Zachodniej — co sprawia, że realna siła nabywcza polskich wynagrodzeń jest wyższa niż sugeruje proste porównanie liczb.
Co z tego wynika dla Ciebie?
Statystyki GUS mają swoją wartość — pokazują kierunek zmian i pozwalają porównywać Polskę z innymi krajami. Ale liczba 9 002 zł to wskaźnik ekonomiczny, nie obraz tego, co ląduje na koncie przeciętnego Kowalskiego.
Jeśli chcesz ocenić swoją sytuację finansową na tle rynku — mediana jest znacznie uczciwszym punktem odniesienia niż średnia. Jeśli zarabiasz więcej niż 7 145 zł brutto, jesteś w górnej połowie polskiego rynku pracy. Jeśli mniej — jesteś w towarzystwie ponad połowy wszystkich zatrudnionych w Polsce.

